To co było nieuniknione - Rozdział 1

    Minęła już połowa wakacji. Większość uczniów się jednak tym nie przejmowała. Beztrosko spędzali wolny czas ze swoimi rodzinami na różnych wyjazdach, o których z pewnością opowiedzą swoim znajomym ze szkoły we wrześniu. Jednak grupka uczniów z Kadic spędzała każdą wolną chwilę w opuszczonej fabryce. Minął miesiąc odkąd Yumi wyjechała do Japonii. Jeremy narzucił bardzo rygorystyczne tempo wypraw do Lyoko, aby rozwiązać tajemnicę słów na kartce, którą ktoś podrzucił im do fabryki. Wojownicy byli zaintrygowani sprawą, a zwłaszcza tym kto im zostawił ową kartkę i co znaczą słowa na niej zapisane. Aelita wysunęła śmiałą teorię, że może to być wskazówka dotycząca sposobu pokonania Xany, którą przekazał im jej ojciec. Belpois jednak nie uważał tego za prawdopodobne, ponieważ Franz Hopper zaginął, a słowa z kartki nie mówiły nic o wirusie. Ta niezgodność podzieliła mocno związek Einsteinów, a także dotknęła całej grupy Wojowników, gdyż Odd stanął po stronie Aelity, a Ulrich po stronie Jeremiego. Pomimo podziałów,  znajomi byli zgodni co do faktu, że jak najszybciej trzeba znaleźć sposób na pokonanie Xany i wyłączenie superkomputera, więc wszyscy razem, bez zbędnych komentarzy stawiali się codziennie w fabryce, aby dogłębnie eksplorować Lyoko i Blanka.



Odd, Ulrich i Aelita siedzieli właśnie na stołówce, jedząc obiad, gdy dosiadł się do nich Jeremy.
-Siema ludzie! - przywitał się. - Co tam?
-A dobrze – odpowiedziała Aelita lekko się przy tym uśmiechając.
-To nie ty powinieneś się nas pytać „co tam” tylko my ciebie – zauważył Stern. - Powiedz, jak idą prace nad skanowaniem Blanka?
-Mogło być lepiej – westchnął Belpois, po czym zaczął jeść zupę.
-Nie marudź! - wtrącił Della Robbia. - Zawsze mogło być gorzej.
-No właśnie – dodał Niemiec. - Moglibyśmy na przykład nie dostać tej kartki i dalej tkwić w żmudnym reagowaniu na ataki Xany, zamiast szukać rozwiązania i sposobu na pokonanie go.
-I co nam po tej kartce? - spytał lekko zirytowany komputerowiec.
-Zawsze to jest jakaś poszlaka… - zaczęła mówić Hopper, ale Jeremy od razu jej przerwał:
-To nie jest żadna poszlaka. Po prostu ktoś sobie zrobił z nas żarty i tyle.
-Einstein, a kto twoim zdaniem miałby dostęp do fabryki? Poza nami oczywiście – zadał pytanie Włoch.
-A bo ja wiem? Może ktoś tam przychodzi oprócz nas…
-Tak, jasne. Normalnie stara fabryka jest lepsza niż centrum handlowe. Zawsze można się z kumplami spotkać – powiedział sarkastycznie Ulrich.
-Daj spokój, Jeremy. Dobrze wiesz, że nikt tam oprócz nas nie przychodzi – stwierdził Odd.
-W sumie to dlaczego nie sprawdzimy monitoringu? Przecież mamy tam kamery – spytała nagle Aelita.
-Racja! Zupełnie o nich zapomniałem! - blondyn uderzył ręką w czoło. - Sprawdzimy to po obiedzie.
-A wybieramy się do Lyoko? - dopytywał Włoch.
-Zobaczymy, dobrze by było wykorzystać okazję, że Xana siedzi cicho i trochę pomyszkować w zakamarkach Lyoko – odparł Francuz.
-O łamagi! Jak niedobrze was widzieć – do rozmowy wtrąciła się Sissi, która właśnie weszła do budynku. - Wcale za wami nie tęskniłam na moich cudownych wakacjach.
-Tak? A gdzie byłaś? Może u swoich krewnych w zoo? - szydził Odd.
-Nie, matole! Byłam z tatusiem na Karaibach! - sprostowała dziewczyna. - I to przez cały miesiąc. A tak w ogóle to gdzie ta pokraczna Chinka?
-Yumi jest Japonką, ignorantko – rzucił szybko Ulrich.
-Ulrichu drogi, co za różnica?
-Dla ciebie żadna. Trudno się dziwić, skoro masz inteligencję ameby – fuknął Niemiec.
-Gdybyś był Oddem to kazałabym ci spadać, ale tobie tego nie powiem, kochany Ulrichu – powiedziała dziewczyna.
-A szkoda. Chciałbym bardzo, żebyś się ode mnie odczepiła, ale to chyba nie możliwe.
-No nie zgrywaj niedostępnego. Wiem, że chciałbyś się ze mną umawiać.
-Przestań, Sissi! Jesteś ostatnią osobą, z którą w ogóle chcę rozmawiać.
-Oboje wiemy, że to nie prawda. Musisz po prostu dorosnąć do tak poważnego uczucia jakim jest miłość.
-Oboje wiemy, że się mylisz. A teraz zejdź mi z oczu. Przeszkadzasz mi w rozmowie z przyjaciółmi.
-Dobrze, Ulrich, ale jeszcze kiedyś będziesz mój. Zobaczysz – to mówiąc, Delmas odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę stolika pod oknem na końcu stołówki, gdzie zwykle siedziała.
-Co za natrętne babsko – mruknął Della Robbia, współczując przy tym Sternowi.



Po zjedzonym posiłku, przyjaciele udali się razem do fabryki. Zgromadzili się przy superkomputerze i uważnie przejrzeli nagrania z kamer. Niestety, nie zauważyli żadnych nieproszonych gości. Jedyne co zwróciło ich uwagę to brakujące nagrania z dnia, w którym Yumi wylatywała z Francji.
-Ktoś celowo usunął te pliki – stwierdził Jeremy.
-Ale kto? - zdziwiła się Aelita. - Przecież nikt nie wie o fabryce poza nami.
-Podejrzewam, że to ta sama osoba, która zostawiła nam tą kartkę – mruknął Ulrich pod nosem.
-To całkiem możliwe, ale dalej nie daje nam to odpowiedzi na to, kto to był – westchnął Belpois.
-A nie ma jakiejś kopii zapasowej tych nagrań? - dopytywał Odd.
-Nie. Nie robię żadnych kopii z monitoringu – odparł okularnik. - Byłoby to tylko marnowanie miejsca na dysku.
-No tak, ale gdyby takie nagrania miały kopię i tylko my byśmy o niej wiedzieli, to teraz moglibyśmy dowiedzieć się co się działo tego dnia w fabryce – Hopper popadła w zamyślenie.
-Ale może nie wszystko stracone… - zaczął nieśmiało komputerowiec.
-Jaśniej panie Einstein – domagał się Włoch.
-Może udałoby mi się zapuścić przywracanie plików jeśli nie zostały nadpisane – wyjaśnił chłopak.
-To może być dobry pomysł – poparła Aelita.
-Ale to trochę potrwa i nie możemy iść dzisiaj do Lyoko.
-Spokojnie, Einstein. Możemy zrobić sobie jeden dzień wolnego od szukania guza u Xany – zaśmiał się Ulrich. - Zapuść to odzyskiwanie. Może coś się znajdzie.
-Dobra. To dajcie mi chwilę i zaraz możemy wracać do Kadic – po tych słowach, nastolatek zaczął wpisywać odpowiednie komendy do konsoli i po chwili na ekranie superkomputera pojawiło się okienko z procesem skanowania i odzyskiwania plików.



Było już po dwudziestej drugiej, gdy Ulrich wymknął się ze swojego pokoju, udając się do Jeremiego. Nastolatek szybko przemknął przez ciemny korytarz internatu i wszedł do pokoju przyjaciela.
-Cześć – przywitał się, zamykając za sobą drzwi.
-Cześć, Ulrich – odpowiedział Belpois, siedząc na swoim łóżku z laptopem na kolanach.
-Jeszcze nie dzwoniła, prawda?
-Nie, jeszcze nie.
-To dobrze.
-Spokojnie. U niej jest inna strefa czasowa…
-Wiem, to bardzo dziwne, jak rozmawiasz z osobą z drugiego końca świata i jak u nas jest noc to u niej jest dzień.
-Istotnie. Chociaż nie wiem jak Yumi się chce tak wcześnie wstawać. W Japonii jest teraz chwilę po szóstej rano…
-Wiesz, no my też teoretycznie powinniśmy już spać. Wolę nie myśleć co by Jim powiedział, gdyby się dowiedział, że jeszcze nie śpimy – Ulrich aż się wzdrygnął na myśl o awanturze, którą zrobiłby mu wuefista.
-Myślę, że to dobry kompromis. Przez dzień nie ma jak rozmawiać, poza tym Yumi to pasuje – stwierdził okularnik. - O wilku mowa. Dzwoni.
-No to odbierz.
-Sam odbierz – Jeremy podał znajomemu laptopa, a sam wstał z łóżka i skierował się w stronę drzwi. - Dam wam trochę prywatności. Jak coś to będę u Odda.
-Dzięki, Einstein.
-Nie ma sprawy – odpowiedział blondyn po czym wymknął się na korytarz.