To co było nieuniknione - Rozdział 4

    Wakacje minęły szybciej niż którykolwiek uczeń zdążył się obejrzeć. Gdy zadzwonił pierwszy w roku szkolnym dzwonek, uczniowie Kadic z nieukrywanym niezadowoleniem udali się do swoich klas, by rozpocząć kolejny rok nauki. Wojownicy Lyoko również należeli do tej grupy niezadowolonych uczniów, nawet państwo Einsteinowie z niewielkim entuzjazmem zasiedli w szkolnej ławce. Ich niechęć wynikała głównie z tego, że przy napiętym harmonogramie zajęć nie będą mieli możliwości codziennych wypraw do Lyoko. Choć te w ostatnich tygodniach nie przynosiły żadnych rezultatów i ani o milimetr nie przybliżyły ich do pokonania Xany, zrozumienia tajemnic Blanka czy nawet tak błahej kwestii jak poznanie tożsamości kobiety z nagrania. Dodatkowo, Einstein był podminowany, bo Xana coraz częściej wykorzystywał wieżę w Blanku do swoich ataków, co wymuszało na nim wytężone prace nad ulepszaniem kombinezonów i całego ekwipunku Wojowników, które dawały im możliwość walki w tym niezbadanym obszarze.
-Ej, Einstein rozchmurz się - krzyknął nagle Odd, siadając koło przyjaciela w ławce - Nowy rok, nowy ty! - zaśmiał się do przyjaciela.
-Ależ ci się na żarty zebrało - burknął Jeremy.
-Einstein, ostatnio jesteś zbyt posępny - odpowiedział Włoch.
-Jakbyś miał tyle na głowie co ja, to zrozumiałbyś dlaczego taki jestem - wyjaśnił cierpliwie Belpois.
-No to zdejmij coś z tej głowy - palnął bez namysłu Della Robbia.
-Odd, może byś już wydoroślał, co? - zasugerował zirytowany Jeremy.
-Chłopaki, uspokójcie się - do rozmowy wtrąciła się Aelita, która akurat wyjmowała swój zeszyt i piórnik z plecaka. - Nie róbcie takiej napiętej atmosfery!
-Ja nie robię napiętej atmosfery! - oburzył się Odd. - Reklamacje proszę uprzejmie wnosić do Einsteina, a nie do mnie.
-Ale ty, Odd, też mógłbyś odpuścić. Widzisz, że Jeremy ma gorszy dzień…
-Aelita, on ma gorszy dzień już od ponad tygodnia! Nie da się już nim wysiedzieć!
-Dzień dobry wszystkim, zajmijcie już swoje miejsca, zaczynamy kolejny rok szkolny i kolejne wasze zmagania z matematyką - pani Meyer przerwała rozmowy nastolatków, wchodząc do klasy. Ponieważ nikt nie chciał problemów od początku roku, wszyscy uczniowie zgodnie uspokoili swoje żywe dyskusje i otwarli nowe, niezapisane jeszcze zeszyty.



Po lekcjach, które minęły uczniom stosunkowo szybko jak na pierwszy dzień szkoły, grupka przyjaciół udała się jak zawsze do opuszczonej fabryki, celem kolejnej wyprawy do Blanka.
-Na początek wyślę tylko Odda - zaczął tłumaczyć Jeremy, który właśnie wskoczył na swój fotel przy superkomputerze. - Nie ma sensu, żebyście biegali wszyscy po Blanku.
-Nie? Jakoś przez większość wakacji nie było z tym problemu… - zauważył Stern.
-Wiem, ale ostatnio uznałem, że dopiero jak Xana się obudzi to wyślę wsparcie. A tak to nie ma co ryzykować, że Xana zaatakuje zaraz po naszej misji i okaże się, że żadne z was nie może już iść do Lyoko. Byliśmy ostatnio trochę zbyt rozrzutni w tej kwestii… - wytłumaczył Belpois.
-No dobra, czyli rozumiem, że my z Aelitą będziemy dzisiaj tylko kibicować? - dopytywał Niemiec.
-Tak, zasadniczo taki jest plan na dziś.
-No to po co nas tutaj ciągnąłeś? - w głosie szatyna dało wyczuć się lekkie zirytowanie sytuacją. - Nie mogliśmy teraz z Aelitą odrobić prac domowych?
-Wolę was mieć pod ręką, gdyby coś się złego miało wydarzyć. Dzięki temu, że tu będziecie, a nie w szkole to będziecie mogli szybciej pomóc Oddowi - mówił spokojnie okularnik. - A tak swoją drogą, to możecie przecież tutaj odrabiać zadania domowe…
-Spokojnie, Einstein - do rozmowy wtrącił się Della Robbia. - Dzisiaj grupa ratunkowa nie  będzie potrzebna, albowiem na misję wybiera się Odd Wspaniały! - to mówiąc, natolatek wszedł do windy i drzwi się za nim zamknęły.
-A ten jak zawsze swoje… - skwitował Stern. - A wracając do naszej rozmowy, to rozumiem twoje podejście, Jeremy, ale zaczął się już rok szkolny i jeśli opuścimy się w nauce to będziemy mieć przechlapane.
-Wiem, dlatego też nie wyrzucam was wszystkich do Lyoko. Także spokojnie zajmijcie się tym co macie do zrobienia. Dzisiaj Odd idzie do Blanka, a jutro któreś z was, więc korzystajcie z czasu wolnego - po tych słowach Belpois odwrócił się do ekranu superkomputera i rozpoczął procedurę wirtualizacyjną kociego wojownika. Po paru minutach Della Robbia biegł już po bezkresnych korytarzach Blanka. Jego samotna misja nie różniła się od tych, które odbywał z przyjaciółmi - jak zawsze, biegł przed siebie, skręcając w dowolny korytarz. Dzięki nowemu algorytmowi kontaktowania się z Blankiem i kamerze, jaką dodał Jeremy do kombinezonów przyjaciół w czasie wakacji, komputerowiec również mógł brać czynny udział w misji i sugerować konkretne trasy i elementy, które jego zdaniem wymagały sprawdzenia. Najczęściej jednak Wojownicy Lyoko nie znajdowali żadnych ukrytych przejść, czy przycisków, ale z misji na misję odkrywali coraz to kolejne korytarze i nowe obiekty w Blanku. Przez całe wakacje, dzięki eksploracji Blanka, zebrali dużo nowych informacji, jak chociażby to, że w Blanku znajdują się przynajmniej trzy wieże, a nie tak jak na początku myśleli tylko jedna centralna. Odkryli także, że w Blanku Xana przechowuje większość swojej armii potworów, które bez aktywnej wieży stoją w szeregach w bezruchu. Dodatkowo, okazało się, że ściany Blanka potrafią się przesuwać, tworząc kolejne, nowe korytarze i przejścia. Odkrycia te jednak nie przybliżyły ani Jeremiego, ani Aelity do zrozumienia holistycznej istoty Blanka.
-Odd, sprawdź ten korytarz po swojej prawej, wygląda jakby coś tam było na jego końcu - polecił przyjacielowi Belpois.
-Aj, aj kapitanie! - zasalutował Della Robbia, po czym wykonał polecenie. Kiedy biegł korytarzem, ściany nagle przesunęły się i zasłoniły cel, który wyznaczył komputerowiec, zmuszając kociego wojownika do zmiany trasy. - To teraz gdzie?
-Idź dalej przed siebie - polecił Einstein.
-Dobra - Włoch skręcił zgodnie z tym jak korytarz się przestawił. Biegnąc przed siebie był tak zamyślony, że gdy podłoga się nagle urwała, omal nie spadł kilka poziomów niżej. - Jeremy, chyba mamy problem - stwierdził koci wojownik, gdy korytarz, którym biegł zamknął się za nim.
-Spokojnie Odd, rozejrzyj się dookoła, żebym mógł cokolwiek zobaczyć - polecił Belpois i zaczął uważnie się przyglądać transmisji video z Blanka. - Nie mam pojecia gdzie w ogóle jesteś, Odd - zaczął mówić po chwili zastanowienia.
-No to ci odkrycie, Einstein! - skwitował Della Robbia.
-Poważnie, Odd. Tego pomieszczenia nie ma na mapie, którą przygotowuję w oparciu o wasze misje.
-Nie jest to dla mnie zaskoczeniem… Ale jednak chciałbym coś robić, a nie stać na skraju tego urwiska…
-W takim razie rozejrzyj się dokładnie czy masz gdzie iść. A jak nie to oznaczę to jako ślepy zaułek i ściągnę cię na Ziemię.
-Nie wygląda jakby tu miało coś być, Jeremy - stwierdził koci wojownik, rozglądając się dookoła uważnie. Kiedy podszedł bliżej skarpy, żeby sprawdzić, czy poniżej nie ma możliwości zeskoczenia na niższy poziom, nagle podłoga pod jego stopami zniknęła, a on sam runął w ciemną przepaść.
-Jeremy! - wykrzyknął wojownik, lecąc w dół. Później zarówno transmisja video, jak i dźwięku została zastąpiona przez szum.
-Odd! Odd! - krzyczał do mikrofonu Belpois, próbując nawiązać kontakt z przyjacielem. W międzyczasie Ulrich i Aelita, którzy do tej pory siedzieli pod ścianą nieopodal superkomputera, odrabiając zadania domowe, poderwali się i podbiegli do Francuza.