Tam, gdzie nie ma nocy - Rozdział 65

    Yumi niechętnie przygotowała dyktafon na swoim telefonie, żeby nagrać rozmowę z matką. Wcześniej umówiła się z Ulrichem, że jak tylko skończy pozyskiwać materiał poszlakowy dla Jeremiego to zadzwoni do niego i będą mogli spędzić trochę czasu razem. Dziewczyna niepewnie weszła do kuchni, gdzie jej rodzice właśnie jedli obiad.
-O, Yumi. Już wróciłaś? Nałożyć ci obiad? - zapytała pani Ishiyama, widząc córkę przy wejściu do pomieszczenia.
-Chętnie mamo – powiedziała młoda Japonka, po czym usiadła koło swojego ojca przy stole. Po chwili cała rodzina jadła posiłek. Po skończonym jedzeniu, Yumi zaoferowała swoją pomoc w zmywaniu naczyń. Podświadomie wiedziała, że będzie to idealna okazja, żeby porozmawiać z rodzicami o ostatnich miesiącach.
-Mamo? - zaczęła niepewnie, zbierając talerze ze stołu.
-Tak?
-Martwię się trochę naszym jutrzejszym wyjazdem…
-Zauważyłam. Już od kilku miesięcy zachowujesz się nieswojo…
-Co przez to rozumiesz? - Yumi była w szoku. Zastanawiała się, czy to w ogóle możliwe, żeby ta rozmowa poszła tak sprawnie, w momencie, kiedy nie jest przez nią moderowana.
-Sama wiesz jak to wyglądało. Mało rozmawiałyśmy. Przeważnie mnie unikałaś. Z początku trochę się martwiłam zmianą twojego zachowania, ale potem zrozumiałam, że musisz mieć czas, żeby się pogodzić z tak drastyczną zmianą w twoim życiu – mówiła kobieta.
-Przepraszam mamo. Nie wiedziałam, że tak bardzo to odczuwałaś – nastolatka była przekonana, że cokolwiek się działo przez ostatnie miesiące, wpływało to znacząco na życie jej najbliższych. Obawiała się nawet, że jej rodzice będą źli za zachowanie, którego sama nie pamięta.
-Nic się nie stało, kochanie. Jestem twoją mamą, wszystko rozumiem – pani Ishiyama uśmiechnęła się ciepło do córki. Dziewczyna odwzajemniła gest, po czym przytuliła matkę.



Ulrich zniecierpliwiony czekał w fabryce wraz z resztą paczki na Yumi, która miała niebawem się zjawić z nagraniem z rozmowy z matką. Nastolatka stosunkowo szybko pokonała dystans między swoim domem, a opuszczoną fabryką i już po kilku minutach stała koło swoich przyjaciół. Kiedy wszyscy zgodnie doszli do porozumienia, że pora na odsłuchanie nagrania, dziewczyna puściła je, a głos jej i jej matki rozbrzmiał po pustych ścianach pomieszczenia z superkomputerem.
-Rozumiem już – powiedział entuzjastycznie Jeremy, gdy nagranie dobiegło końca.
-No to nas oświeć, Einsteinie – mruknął Odd, dla którego odsłuchana rozmowa nic nowego nie wniosła do stanu wiedzy o ataku Xany.
-Przebiegły wirus zastąpił nas klonami. Podejrzewam nawet, że użył mojego programu do tego celu – stwierdził komputerowiec.
-A co się z nami wtedy działo? - dopytywała Aelita.
-Tego nie jestem pewien, ale mam wrażenie, że nas w jakiś sposób zahibernował na ten czas – Belpois popadł w zamyślenie.
-No to super i co my z tym możemy zrobić? - niecierpliwił się Della Robbia.
-Obawiam się, że nic – mruknął ponuro okularnik.
-To znaczy, że już jutro wyjeżdżam i nie ma już odwrotu? - zadała pytanie Ishiyama.
-Niestety. Przykro mi, Yumi, ale nie mogę nic z tym zrobić. Bardzo bym chciał… - Jeremy próbował się tłumaczyć, ale Yumi weszła mu w słowo:
-Nie. Nic się nie dzieje. Muszę… Muszę tylko wrócić do domu i się spakować…
-Mogę pójść z tobą, jeśli chcesz towarzystwa – zaoferował Stern.
-Tak, a my zostaniemy tu i spróbujemy jeszcze coś wymyślić – dodała ciepłym głosem Hopper.
-Dzięki, będzie mi was brakowało – to mówiąc, Japonka przytuliła przyjaciół w grupowym uścisku.
-Nie łam się. Przyjdziemy jutro na lotnisko  - pocieszał nastolatkę Odd.
-Tak i będziemy ci machać jak szaleni, kiedy będziesz szła do kontroli bezpieczeństwa – zaśmiała się Aelita.



Yumi usiadła na swoim łóżku, wpatrując się w otwartą walizkę, leżącą na podłodze. W najśmielszych snach nie zakładała, że ten dzień nastanie tak szybko. Nie zdążyła się nawet nacieszyć spotkaniami z przyjaciółmi. Jednego była tylko pewna. Będzie bardzo tęskniła za Francją i za wszystkim co zostawia w tym kraju. Spojrzała przelotnie na Ulricha, siedzącego na parapecie. I w tej chwili przeszło ją niemiłe uczucie. Najbardziej będzie tęskniła za nim. Za Ulrichem. Nie zdążyła mu nawet powiedzieć co do niego czuje. Ale było już za późno…
-O czym myślisz? - zapytał nagle szatyn.
-Szczerze?
-Pewnie, po co bym się ciebie pytał, gdybym chciał usłyszeć kłamstwo?
-Fakt. Cóż, myślałam o tym jak będę tęsknić za Francją, za Kadic, za wami… Za tobą…
-Yumi, ja też będę za tobą tęsknił. Nawet nie wiesz jak bardzo – po tych słowach, Niemiec zeskoczył z parapetu, podchodząc do przyjaciółki. - Chciałem ci coś powiedzieć…
-Co takiego?
-No dalej, Ulrich, dasz radę – mówił w myślach nastolatek, powili zbliżając się do dziewczyny. - Ja…
-Yumi, widziałaś może… - do pokoju, bez pukania wpadł Hiroki, ale widząc swoją siostrę z jej ukochanym stojących tak blisko siebie, postanowił dać jej czas na osobności. - Przyjdę później – dodał, zamykając za sobą drzwi.
-To na czym skończyliśmy? - powiedziała zalotnie Japonka.
-Na tym -  to mówiąc, Stern pocałował namiętnie Ishiyamę. - Kocham cię, Yumi – szepnął, gdy ich usta rozdzieliły się.
-Ja ciebie też, Ulrich – mruknęła czarnowłosa i tym razem to ona pocałowała chłopaka. Oboje zgodnie mogliby przyznać, że nareszcie ich relacja wskoczyła na odpowiedni poziom. Było im  bardzo dobrze w swoim towarzystwie, a teraz gdy ich ciała dotknęły się po raz pierwszy od tak wielu lat już nie jako przyjaciele, a jako kochankowie, poczuli pełnie więzi jaka zacisnęła się między nimi.



Żaden z Wojowników Lyoko nie chciał, aby ten dzień nadszedł. Ale oto był. Dzień, w którym Yumi opuszczała ziemię francuską i wracała do swojej ojczyzny. Na lotnisko przybyli wszyscy razem. Przyjaciele towarzyszyli Japonce aż do kontroli bezpieczeństwa, gdzie musieli się już ostatecznie rozstać. Państwo Ishiyama dali czas swoim dzieciom na pożegnanie się z przyjaciółmi. Hiroki przytulił mocno do siebie Milly i poklepał Johnnego po ramieniu, mówiąc, że z pewnością się niebawem spotkają, a jak nie to zawsze pozostają im wszelkie możliwości kontaktu przez internet. Yumi natomiast stanęła na uboczu wraz ze swoimi przyjaciółmi.
-Nie zapomnij o nas – powiedział Odd, przytulając znajomą.
-Jakbym mogła o was zapomnieć? Zwłaszcza o tobie, Odd. Gdzie ja spotkam drugiego takiego wariata jak ty? -  zaśmiała się serdecznie Yumi.
-Będziemy czekali na wieści od ciebie – dodał Jeremy i również przytulił nastolatkę. Po nim to samo zrobiła Aelita, tylko uśmiechając się ciepło, ponieważ łzy stały w jej oczach i nie była w stanie nic powiedzieć.
-Yumi… - zaczął niepewnie Stern.
-Ulrich…
-Czy to wczoraj…?
-Tak, to było bardzo ważne dla mnie – odpowiedziała czarnowłosa od razu wiedząc o co chodzi szatynowi.
-Dla mnie też – przyznał Niemiec. - Będziemy w kontakcie, prawda?
-Oczywiście – zarumieniła się Ishiyama. - Kocham cię.
-Ja ciebie też. Do zobaczenia! - Ulrich dał Yumi na pożegnanie całusa.
-Do zobaczenia! - odpowiedziała dziewczyna machając do wszystkich. Uśmiechała się do nich serdecznie póki nie zniknęła za barierkami kontroli bezpieczeństwa, gdzie uśmiech zastąpiły łzy.
-Nie martw się, Yumi – pocieszał ją Hiroki. - Mi też jest ciężko.



Jeremy i Aelita po powrocie z lotniska postanowili wrócić do fabryki, by dogłębniej wyjaśnić co Xana chciał uzyskać przenosząc ich w przyszłość. Kiedy stanęli przed superkomputerem, Belpois zauważył mały skrawek kartki, wystający z napędu płytek CD. Rozłożył karteczkę, a jego oczom ukazał się napis:
„Tam gdzie nie ma nocy czai się największe zło. Ciemność skrywa się w świetle”.

KONIEC CZĘŚCI I