Tam gdzie nie ma nocy - Rozdział 53

    Było późne popołudnie, lekcje w szkole dawno się skończyły. Jeremy, korzystając z chwili wolnego czasu, zwołał nadzwyczajne zebranie Wojowników w fabryce. Po za Aelitą nikt nie wiedział czego się spodziewać po dość tajemniczej wiadomości od Einsteina. Postanowili zatem nie zwlekać i punktualnie przybyli na umówioną godzinę. Kiedy wszyscy zgromadzili się wokół superkomputera, Belpois westchnął cicho, po czym zaczął mówić:
-Poprosiłem was o to spotkanie, ponieważ w ostatnim tygodniu udało mi się odkryć bardzo interesujący fakt na temat Lyoko.
-Jaki? - zdziwiła się Yumi.
-Ujmę to jednym słowem: Blank – odpowiedział Francuz.
-Einstein, możesz jaśniej? Nie każdy jest taki rozumny jak Aelita - mruknął Odd, puszczając oczko Hopperównie, która lekko się zarumieniła na ten gest.
-Aelicie też musiałem to wszystko wyjaśnić, a ponieważ pomagała mi przy rozpracowaniu Blanka, naturalną rzeczą jest, że wiedziała o nim wcześniej – powiedział komputerowiec.
-Jeremy do rzeczy, mamy z Yumi trening sztuk walki za godzinę i chcielibyśmy zdążyć – stwierdził Ulrich.
-Dobra. Chodzi o to,  że Blank to tak jakby dom Xany. Jeśli uda nam się go zniszczyć, pokonamy Xanę na dobre – wyjaśnił blondyn.
-No, a jak mamy to zrobić? - spytała Ishiyama.
-Tego jeszcze nie wiem. Musicie iść do Lyoko, dostać się do Blanka i zbadać teren, dopiero potem będę mógł myśleć nad zniszczeniem Xany.
-Ok, tylko jak tam się dostaniemy i gdzie to w ogóle jest? - dopytywała Japonka.
-Ty, Yumi, akurat powinnaś to wiedzieć, bo byłaś tam – okularnik spojrzał na dziewczynę wymownie.
-Nie mów, że to tam, gdzie znalazłam Williama…
-Dokładnie tam.
-Ale tam nic nie ma!
-To nie prawda – Jeremy uśmiechnął się tajemniczo. - Udało mi się przefiltrować obraz i okazuje się, że to całkiem dobrze wypełniona przestrzeń.
-No to super, ale co z tego, skoro my tam nic nie zobaczymy, kiedy nas tam wyślesz – burknął Della Robbia.
-Dokładnie, pomijając już fakt jak nas tam wyślesz, bo przypominam, że Yumi była duchem, żeby tam wejść – dodał Stern.
-Z drugiej strony, przecież jest wejście w sektorze piątym. Sami z niego skorzystaliśmy, kiedy ja i Yumi byłyśmy uwięzione w przestrzeni – zamyśliła się Aelita.
-Nie skorzystamy z tego wejścia. Może to zaalarmować Xanę, że ktoś węszy po jego terytorium, ale o to się nie martwcie – Belpois poprawił okulary. - Zaprogramowałem specjalny transporter, żeby was tam przenieść, a w Blanku dostaniecie kombinezon i gogle, które pozwolą wam na poruszanie się tam i komunikowanie się ze mną.
-W takim razie kiedy testy? - Włoch entuzjastycznie klasnął rękami.
-Chciałem się was właśnie o to zapytać. Możemy to zrobić nawet dzisiaj – uśmiechnął się Einstein. - Ale wiem, że macie też zajęcia pozalekcyjne, więc do was należy decyzja.
-Proszę – Della Robbia od razu skoczył w stronę Ishiyamy i Sterna z błagalnym wyrazem twarzy.
-Niech ci będzie – zgodziła się Japonka, ostentacyjnie przy tym wzdychając.
-Hurra! - wykrzyknął Włoch.
-Tylko pamiętajcie, że jak będziecie w Blanku nasza komunikacja będzie utrudniona. Niestety, nie udało mi się rozwiązać tego problemu w stu procentach. Wasze gogle, będą miały mały nadajnik i głośnik, dzięki któremu będziemy mogli rozmawiać, ale czas przesyłu sygnału to prawie trzy minuty – stwierdził komputerowiec.
-Znaczy, że jak będziemy chcieli wrócić, to musimy się zapowiedzieć wcześniej? - fioletowowłosy spojrzał na przyjaciela z zaciekawieniem.
-Tak. Transporter też dotrze z kilkuminutowym opóźnieniem. W każdym razie, cokolwiek by się działo, proszę nie zdewirtualizujcie się. Nie wiem, czy stamtąd będzie możliwy powrót na Ziemię.
-Zrobimy co w naszej mocy, Jeremy – powiedziała spokojnym głosem Aelita.
-Uważajcie na siebie – krzyknął Belpois, kiedy drzwi windy zamykały się za jego przyjaciółmi.


Po niespełna pięciu minutach Aelita, Odd, Ulrich i Yumi byli w Lyoko, czekając na skraju sektora pustynnego na transporter do Blanka. Kiedy w końcu się pojawił, przypominał wyglądem ten, który transportował ich do Kartaginy, ale był znacznie mniejszy i był w kolorze granatowym z białym znakiem Xany. Kula szybko pochłonęła Wojowników i znikła w Cyfrowym Morzu. Nim ktokolwiek się obejrzał byli już w Blanku. Dopiero po dłuższej chwili na ich ciałach pojawił się czarny kombinezon, a na oczach gogle, o których mówił im Jeremy. Gdy je uruchomili, w miejsce białej, pustej przestrzeni, pojawił się granatowo-szary świat, zbudowany na bazie sześciokątów, spomiędzy których prześwitywało białe światło. Teren był nierówny, pełen tajemniczo wystających półek ze ścian, bez możliwości dostania się na nie, a w samym podłożu gdzieniegdzie były zapadliska, które nie rzucały się w oczy. Były także rozciągające się w oddali wyniesienia terenu.
-Łał, nie wiedziałam, że tutaj w rzeczywistości jest tak ciemno – powiedziała Yumi, rozglądając się dookoła.
-Ja bym nigdy nie pomyślała, że oczy mogłyby być aż tak zwodnicze – Aelita popadła w zamyślenie.
-Jak na pustą przestrzeń, to sporo tutaj jest – zaśmiał się Odd.
-Do...tar...li...ście?… - Wojownicy usłyszeli głos Einsteina, przerywany głośnymi szumami.
-Tak, Jeremy, wszystko w porządku – odpowiedziała Hopperówna.
-Einstein zdecydowanie powinien poprawić jakość łączenia się z Blankiem – powiedział Stern.
-Wiesz, jak na to, że wcześniej nie mieliśmy żadnego kontaktu  w tym miejscu z realnym światem to i tak to jest duży postęp – stwierdziła elfka.
-Prawda – gejsza poparła przyjaciółkę. - Jak byłam tu wcześniej, to czułam się tutaj okropnie samotna, bez najmniejszej szansy na pomoc z zewnątrz.



Wojownicy Lyoko przemierzali bezkresne dla nich przestrzenie Blanka w poszukiwaniu przydatnych informacji dla Einsteina. Aelita kazała reszcie grupy rozglądać się za obiektami, które przypominałby wieże lub interfejs z sektora piątego, ponieważ pomyślała, że to właśnie w takim miejscu zdobędą najwięcej informacji o terytorium Xany. Nagle ich spokojny spacer przerwał odgłos strzału. Nim zdążyli się odwrócić do źródła dźwięku Odd poczuł jak jego wirtualna energia ucieka, po czym zniknął bez śladu.
-Odd! - pisnęła przerażona Aelita, gdy widziała jak przyjaciel się dewirtualizuje.
-Co to jest?! - krzyknęła Yumi, unikając kolejnego ataku z powietrza.
-To przypomina nietoperza. Zdecydowanie przerośniętego nietoperza – stwierdził Ulrich.
-Czymkolwiek to jest, musimy to pokonać, bo podzielimy losy Odda – zarządziła Ishiyama, po czym rzuciła swoim wachlarzem w stronę potwora. Trafiła. Niestety, stwór zamiast zniknąć, podzielił się na dwa mniejsze nietoperze.
-Co jest?! - zdziwiła się gejsza.
-Ja spróbuję! Supersprint! - wykrzyknął Stern. Podbiegł bliżej nieprzyjaciela i rzucił swój miecz w jego stronę. Ostrze przecięło skrzydło jednego z nietoperzy. Potwór zawył, zrobił korkociąg w dół, ale znów zamiast zginąć, podzielił się i już w miejsce jednego były kolejne dwie kreatury.
-Niedobrze! Jest ich coraz więcej! - panikowała Hopperówna.
-To w ogóle są stwory Xany? - zapytała gejsza.
-Tak – potwierdził samuraj. - Jak byłem blisko to zobaczyłem, że pod pyskiem mają znak Xany.
-W takim razie nie możemy pudłować. Może jak trafimy w oko Xany to pokonamy te paskudy – powiedziała Yumi, a następnie przymierzyła się do ataku. Rzuciła wachlarz, trafiając celnie w potwora. Niestety, sama również została trafiona i tym samym wykluczona z gry.
-Yumi, udało ci się! - uśmiechnął się Ulrich, ale jego wyraz twarzy diametralnie się zmienił, gdy tylko zauważył, że dziewczyna się dewirtualizuje.
-Ulrich! Uważaj! Po lewej! - szatyn usłyszał krzyk Aelity i odskoczył na bok jak poparzony.