Tam gdzie nie ma nocy - Rozdział 52

    Piękny, jesienny dzień zawitał nad Sceaux. Mimo wczesnej pory, Jeremy był już na nogach od ponad godziny. Postanowił pracować przed lekcjami nad rozwinięciem programów, wspomagających Wojowników z walką z Xaną. Po ostatnim ataku chłopak zaczął się panicznie obawiać oblężenia Francji przez potwory złego wirusa. Kiedy przeglądał pliki z rejestratora, przyczepionego do transportera po raz setny, w jego pokoju rozległo się delikatne pukanie.
-Proszę – powiedział, odwracając się w stronę przybysza, którym okazała się być Aelita.
-Cześć, Jeremy – uśmiechnęła się na powitanie.
-Cześć – odpowiedział. - Rozgość się. Właśnie przeglądam nagrania z Blanka.
-Z czego? - zdziwiła się Hopper.
-Z Blanka – powtórzył Belpois.
-A co to? - dopytywała.
-Ach, no tak. Zapomniałem, że jeszcze tego nikomu nie mówiłem – westchnął okularnik. - Nazwałem tak tą przestrzeń w Lyoko, otulającą Kartaginę.
-Cóż, całkiem dźwięczna nazwa.
-Też tak uważam. W każdym razie teraz próbuję ten obraz z Blanka przefiltrować. Nie wydaje mi się, żeby taka duża przestrzeń była pusta. Zwłaszcza, że są do niej wejścia, bo przecież ty i Yumi tam byłyście. Po za tym z tego co mi Yumi mówiła, to jako duch dostała się tam przez dno Cyfrowego Morza i wyciągnęła ducha Williama stamtąd.
-Im dłużej obcujemy z tą przestrzenią, tym bardziej mam podobne przemyślenia do ciebie. Tam coś musi być.
-Spróbuję teraz odseparować pakiety danych, może akurat coś znajdę.
-Będziesz segregował dane po klasach?
-Chyba tak.



Yumi leniwie przeciągnęła się na łóżku. Ponieważ obudziła się przed budzikiem, postanowiła, że poczeka piętnaście minut aż ten zadzwoni i dopiero zacznie się szykować do szkoły. Faktycznie, po upływie niespełna kwadransa zegar wskazał godzinę siódmą, a dźwięki budzika rozniosły się po pokoju dziewczyny. Ishiyama wstała i niechętnie poszła do łazienki, żeby wziąć szybki prysznic. Kiedy była już wysuszona i ubrana, zrobiła szybki makijaż i zabierając swoją ulubioną, czarną, skórzaną kurtkę oraz torbę z zeszytami, wyszła przed dom, kierując się w stronę Kadic.



Gdy zadzwonił pierwszy tego dnia dzwonek, wzywający na lekcje, wszyscy uczniowie szkoły udali się do swoich klas. Odd i Ulrich nie stanowili wyjątku. Dopiero, kiedy zajęli swoje miejsca w klasie, zauważyli, że nie ma ani Aelity, ani Jermeiego.
-Ciekawe, co to się stało, że państwo Einsteinowie nas nie zaszczycą obecnością na matematyce z samego rana – zastanawiał się na głos Stern.
-No są trzy opcje. Pierwsza, że zaspali. Druga, że Xana zaatakował. Trzecia, że robią to co pary powinny robić… - wyliczał Della Robbia.
-A co pary powinny robić twoim zdaniem? - spytał zaintrygowany Niemiec.
-No takie rzeczy, których ty nigdy nie będziesz robił z Yumi – wyszczerzył zęby Włoch.
-Chyba dalej nie wiem co masz na myśli…
-Aż mi za ciebie wstyd, że muszę cię w tym wieku uświadamiać, ale znaj moją dobroć – westchnął nastolatek. - Zatem jak masz chłopaka i dziewczynę, którzy się spotykają, to chodzą na randki, całują się i robią inne przyjemne rzeczy.
-Odd, ty głąbie, wiem co robią pary, ale serio myślisz, że Aelita i Jeremy… No wiesz… Mogliby…
-A dlaczego nie?  Przecież wszystko jest dla ludzi.
-Cóż, nie uważasz, że oni są zbyt nieśmiali na to? - szatyn przetarł ręką po karku.
-Na pewno są bardziej śmiali od ciebie.
-Co? Dlaczego tak uważasz?
-Oni przynajmniej wyznali sobie miłość, a ty i Yumi? Broda mi prędzej wyrośnie niż wy będziecie oficjalnie razem – zaśmiał się Włoch.
-Ale tobie broda nie rośnie prawie wcale… Nawet się nie golisz… - zamyślił się Ulrich. - Ej! Obrażasz mnie!
-No co ty nie powiesz – Odd śmiał się w najlepsze. - Dzisiaj chyba wstałeś lewą nogą, zostawiając mózg na poduszce.
-Cisza! Uspokójcie się – nauczycielka weszła do sali, uderzając kluczem o ławkę, żeby zwrócić na siebie uwagę uczniów. - Od razu się rozsiądźcie i przygotujcie kartki. Na ławce możecie mieć tylko długopis, ołówek, linijkę i ekierkę. Jeśli zobaczę coś poza tym natychmiast zabieram waszą kartkę i wpisuję niedostateczny do dziennika, więc nie próbujcie ściągać.
-O nie!  To dzisiaj ta kartkówka miała być?! - wrzasnął zaskoczony Odd.
-A ponoć to ja zostawiłem mózg na poduszce – zachichotał Ulrich, biorąc swoje rzeczy i przesiadając się do ławki obok.
-Ale dzisiaj?! Akurat jak Einsteina nie ma?! Kto mi pomoże! - Della Robbia usiadł na swoim krześle, łapiąc się przy tym za głowę.
-Nie łam się – szepnął do niego Stern. - Zawsze można poprawić.
-Ale na poprawie nie będzie Einsteina…
-Wiesz, kiedyś musi napisać tą kartkówkę. Możecie się dogadać i napisać ją w jednym terminie.
-A więc jeszcze nie wszystko stracone!




-Jeremy, czy jesteś pewien, że badania nad Blankiem są tak ważne, że możemy od tak odpuścić sobie cały dzień w szkole? - zapytała Aelita, stając bliżej stacjonarnego komputera Jeremiego i przyglądając się bacznie wszystkim wynikom, które się pojawiały na monitorze.
-Daj spokój. Nie mamy dzisiaj dużo lekcji, łatwo nadrobimy zaległości – stwierdził Belpois, odchylając się lekko do tyłu na swoim obrotowym krześle. - Nie chcę też stracić jednej z niewielu możliwości pokonania Xany. Im szybciej zbadam Blanka, tym szybciej pokonamy Xanę.
-Skąd masz pewność, że to akurat Blank jest kluczem do pokonania wirusa?
-Nie mam stuprocentowej pewności, ale wydaje mi się, że to jest dobry trop. Popatrz. Mamy niby pustą przestrzeń, w której nic nie ma poza światłem, ale z drugiej strony, trudno tam się dostać i ciężko tam przetrwać. Z jakichś powodów, jeszcze mi nieznanych, Xana właśnie tam więzi swoje ofiary.
-Może to po prostu kolejny sektor? - zasugerowała Hopperówna.
-Może… Ale co jeśli to jest coś więcej?
-Coś więcej?
-Tak. Coś, co nie jest zwykłym sektorem. Coś, co nigdy nie zostało stworzone przez Hoppera…
-Nie stworzone przez mojego tatę? - powtórzyła z wymalowanym zdziwieniem na twarzy dziewczyna.
-Dokładnie. Nigdzie, w żadnych zapiskach i wzmiankach o Lyoko, nie ma informacji o Blanku. Jeśli twój tata nie był świadomy istnienia tej przestrzeni, co możemy założyć, że miało miejsce, to znaczy, że pojawiła się później niż reszta Lyoko. Może to z kolei wskazywać na to, że ktoś inny to stworzył.
-Co sugerujesz?
-Myślę, że Blank jest domem Xany, miejscem z którego wysyła potwory, w którym się regeneruje, w którym generalnie żyje.
-Jeśli to co mówisz jest prawdą, to jak wytłumaczysz pustą przestrzeń? Przecież tam nic nie ma. Nie uważasz, że zarówno ja, jak i  Yumi, czy William, widzielibyśmy jakiekolwiek ślady Xany tam?
-Właśnie dlatego przeglądami i przefiltrowuję nagrania stamtąd. Mam wrażenie, że po prostu wasze wirtualne oczy nie są przystosowane do widzenia w tej przestrzeni.
-Jakby tam było nałożone coś w rodzaju filtra, który nam to uniemożliwia?
-Właśnie. Jeśli udałoby się odkryć jaki to filtr, jak to nazwałaś, to może udałoby mi się stworzyć jakieś okulary, które pozwolą wam tam swobodnie się poruszać.
-Twoje założenia to czyste science fiction.
-Wiesz, istnienie Lyoko, też można by pod to podpiąć – zaśmiał się blondyn.
-Jeremy! Popatrz! - Aelita wskazała na ekran komputera, na którym właśnie pojawił się pozytywny wynik.
-Bingo! Wiedziałem, że mam rację!