Odd wszedł do pomieszczenia z superkomputerem ze zrezygnowaną miną. Karcił siebie w myślach za to, że był taki nieostrożny, i że tak łatwo dał się wykluczyć z gry. Był tak zaabsorbowany wymianą zdań z Ulrichem na temat kłótni Einsteinów, że nawet nie zauważył laserowego pola, które przecięło jego wirtualną postać przez pół i drugiego, które wykluczyło go z gry. Nim się obejrzał stał już z powrotem w skanerze. -Przepraszam, Jeremy - powiedział smutnym głosem Della Robbia. - Za bardzo się rozproszyłem i dałem się podejść jak dziecko. -Wiem. Sam też nie panuję dzisiaj nad sobą - westchnął ze zrozumieniem Belpois. - Mimo wszystko, musimy jednak się postarać. Xana nie może wygrać. -Zobaczysz, Aelita i Ulrich dadzą radę - stwierdził Włoch, siadając przy holomapie. -Mam taką nadzieję - mruknął okularnik. - W sumie, jak już tu jesteś, to weź mojego laptopa i śledź poczynania Xany. W internecie jest mnóstwo artykułów i nagrań. Ja się za to skupię w stu procentach na tym, co dzieje się w Lyoko. -Aj, aj kapitanie - zasalutował Odd, sięgając po urządzenie, które do tej pory schowane było w plecaku Jeremiego i usadawiając się z nim wygodnie.
Aelita nie wiedziała co powinna zrobić. Zwykle udawało im się szybko obmyślić plan jak dostać się do wieży. Tym razem jednak było inaczej. Każdy jej pomysł, czy nawet luźne sugestie ze strony Ulricha zdawały się nie działać. Próba podejścia do potworów z zaskoczenia skończyła się fiaskiem, bowiem niemal od razu zostali zdemaskowani przez karaluchy, które tym razem zdawały się czytać im w myślach i wyprzedzać każdy ich ruch.
-Jakieś inne pomysły? - spytał samuraj, widząc, że kolejne podejście do wieży im się nie powiodło, a w zamian za to stracili kolejne, cenne punkty życia.
-Nie. Wykorzystałam już wszystkie - westchnęła elfka, opierając się o drzewo.
-W takim razie zostaje nam tylko atak bezpośredni i modlitwa o szczęście - stwierdził Ulrich, wyjmując swoje miecze. - Jak nic, dzisiaj przydałoby nam się wsparcie.
-To prawda - mruknęła Aelita. - Czy tylko to moje subiektywne wrażenie, czy naprawdę dzisiaj te potwory są jakieś pancerne?
-Też mi się tak wydaje, Księżniczko - odparł nastolatek. - Atakujemy je, a one tracą niewiele punktów. Za to, kiedy one nas zaatakują obrywamy bardzo mocno.
-Może to też jest jeden z elementów ataku Xany? - do rozmowy wtrącił się Jeremy. - Zapuszczę skan na tę okoliczność.
-Warto to sprawdzić - przytaknęła Hopper. - Chociaż to nie zmienia naszego położenia.
-Dokładnie - Stern wyjrzał zza drzewa, za którym się ukrywał, przyglądając się przeciwnikom. - A do tego czas nam ucieka. Musimy się zdecydować na jakiś plan.
-W takim razie spróbujmy przebiec bezpośrednio do wieży. Może się nam uda - to mówiąc, elfka już przygotowywała się do opuszczenia swojej kryjówki, ale znieruchomiała w miejscu, kiedy usłyszała stanowczą dezaprobatę komputerowca:
-Absolutnie się na to nie zgadzam! To samobójstwo, żeby tak się pakować wprost na te potwory. A co jak okażą się niezniszczalne? Albo co jak obydwoje stracicie punkty i zakończycie grę?
-Daj spokój, Jeremy. Widzisz, że nie ma innego wyjścia. Już próbowaliśmy różnych taktyk. I jedyne co z tego wynikło to utrata punktów życia - mówił Ulrich, próbując przekonać przyjaciela do ich pomysłu.
-Ostatecznie, co tu po nas, jeśli skończymy grę nawet nie docierając do wieży? - dodała po chwili Aelita. - Czy nie lepiej, żebyśmy chociaż spróbowali dotrzeć do wieży?
-Dobra - zgodził się w końcu Einstein. - Spróbujcie. Macie rację, nie mamy wiele do stracenia. Powodzenia!
I tak zaczął się najszybszy bieg z przeszkodami w życiu Aelity i Ulricha. Obydwoje na umówiony znak zaczęli biec w kierunku wieży, starając się omijać potwory i unikać ich ataków. Kiedy już byli prawie przy samej budowli, Stern został postrzelony przez dwa laserowe ataki ze strony krabów. Samurajowi udało się jednak popchnąć swoją towarzyszkę, tak, że ta wpadła ślizgiem do wnętrza wieży.
-No to teraz możemy się trochę zabawić dla zabicia czasu - zaśmiał się ponuro wojownik, ponownie wyjmując swoje dwa miecze.
-Nie wiem czy to ma sens, Ulrich - odezwał się Jeremy. - Masz tylko dziesięć punktów, a Aelita zaraz dezaktywuje wieżę.
-Nie musi mieć to sensu, Jeremy - to mówiąc, samuraj ruszył do ataku. - Przynajmniej się trochę wyładuję. Niech Xana sobie nie myśli, że damy się mu tak łatwo pokonać.
Po udanej misji w Lyoko, grupa nastolatków wróciła do internatu. Jeremy zaproponował, żeby wszyscy spotkali się w jego pokoju, żeby ustalić plan walki z Xaną i ewentualnych wypraw testowych do Lyoko. Zgodnie z tym przyjaciele zebrali się wieczorem w pokoju Einsteina, rozmawiając o ostatniej walce.
-Przepraszam Aelito, że w ciebie zwątpiłem - Belopis zmienił nagle temat, przybliżając się do dziewczyny, która siedziała na podłodze koło jego łóżka. - Miałaś rację. Powinienem najpierw z tobą porozmawiać, a potem wysnuwać wnioski.
-Nic się nie stało, Jeremy. - Hopper uśmiechnęła się promiennie do chłopaka. - Obydwoje wiemy, że emocje czasem potrafią wziąć górę. Teraz już rozumiem, czemu Yumi nalegała, żebym z tobą najpierw porozmawiać, zanim cokolwiek zdąży się wydarzyć.
-Rozmawiałaś z Yumi? Kiedy? - Ulrich nagle się ożywił na wzmiankę o Japonce.
-Dzisiaj rano. Potrzebowałam dziewczyńskich pogaduch. Poza tym stęskniłam się za nią - wyjaśniła nastolatka.
-I co tam u niej? - dopytywał Odd. - Jak się ma w wielkim świecie?
-Chyba dobrze - odpowiedziała dziewczyna. - Nie miałyśmy za wiele czasu na rozmowę, ale myślę, że możemy do niej zadzwonić w najbliższym czasie. Z pewnością się ucieszy.
-To dobry pomysł - stwierdził Włoch. - Dawno z nią nie gadaliśmy!
-A wracając do Edwarda… - Jeremy chciał jednak znać więcej szczegółów odnośnie całej sytuacji z kuzynem Sissi, toteż nie pozwolił na zmianę tematu i zapomnienie o nim. - Chociaż nie mam ci tego co się stało za złe, chciałbym, żebyś mi powiedziała wszystko co się między tobą i nim wydarzyło.
-Oczywiście - Aelita spojrzała znacząco na Jeremiego, dając mu tym samym do zrozumienia, że nie zamierza mieć w tym temacie przed nim tajemnic. - Od samego początku Edward coś do mnie miał. Podrywał mnie. Raz nawet chciał mnie zapytać czy będę jego dziewczyną. Odmówiłam. Nie był tym zbyt zadowolony i nie dawał za wygraną. Wtedy Odd interweniował.
-Czemu nic mi nie powiedziałeś? - Belpois zwrócił się do Della Robbii.
-Nie pytałeś - odparł machinalnie Odd. - Nikt i tak nie chciał mnie słuchać, więc wziąłem sprawy w swoje ręce. Tak jak na kuzyna przystało.
-To prawda. Utrudniał moje kontakty z Edwardem, na ile było to możliwe - potwierdziła Hopper. - Chociaż nie udało mu się to do końca. Dzisiaj rano dostałam list od Edwarda. Chciał żebyśmy porozmawiali w porze lunchu. Nie wiedziałam, jak zareagować, więc zadzwoniłam po radę do Yumi. Teraz żałuję, że się do jej rad nie zastosowałam. Nie pokłócilibyśmy się…
-Nie cofniemy czasu… - burknął Jeremy. - Powiedz mi, proszę, jak w ogóle doszło do tego pocałunku… Jak to się stało, że rano był list, a potem nagle widzę w porze obiadu, że się obściskujesz z tym całym Edwardem? - mimowolnie na twarzy komputerowca pojawił się grymas na samą myśl o tym zdarzeniu.
-Nie obściskiwałam się z nim! - oburzyła się Aelita. - To on mnie obściskiwał, jeśli już! Ja nie chciałam z nim nawet rozmawiać! Ukryłam się na całą przerwę obiadową w damskiej toalecie, ale kiedy zbliżał się dzwonek wyszłam, a Edward mnie jakoś znalazł i potem próbował mnie przekonać do tego, że powinnam zostać jego dziewczyną. Pocałunek był na “dowód”, że będzie mi z nim dobrze!
-Dupek - skwitował Odd. - Wiedziałem, że on jest przeciętnym podrywaczem. Mówiłem wam i ostrzegałem, że będą z tego same problemy…
-Dobra, następnym razem cię posłuchamy - Ulrich poklepał przyjaciela po ramieniu.
-Oczywiście, bo jam jest Odd Wspaniały!
-A jemu znowu to samo w głowie… Jak można być tak zakochanym w sobie? - Belpois kręcił z niedowierzaniem głową, na co wszyscy za wyjątkiem Odda się roześmiali. I tak oto kryzys związany nowym uczniem w szkole został zażegnany, a Jeremy w duchu postanowił, że od tej pory będzie bardziej ufał Aelicie i zdecydowanie więcej z nią rozmawiał.